


Chcę moje myśli odziać w Słowa…
Nie przebrać ich
Podkolorować ani ciut.
Ubieram, wkładam mądre stroje…
Im więcej warstw,
Mniej myśli moje… 

Gdy stanę śmielej, bliżej z sobą…
Mniej ciuchów, masek wciskam słowom.
Dlatego czasem kiedy krzyczę,
w pośpiechu myśli łapią ciszę
i wyskakują nieubrane…
Najwięcej nagich mam nad ranem…
Pijemy kawę w tej nagości,
poznając się do szpiku kości.

0 komentarzy