EMOCJA, KTÓREJ NAJBARDZIEJ SIĘ WSTYDZIMY 

No to proszę, obstawiamy, o której emocji tu będzie?
Zanim podpowiem, mały spojler – to tekst z happyendem 

Nosi kolorową sukienkę – niech będzie nawet z jedwabiu, dobraną biżuterię i adekwatne buty. Na pierwszy rzut oka, wszystko gra i pasuje.
Kto to?

Wstyd tak bardzo się wstydzi, że trudno go spotkać w wersji obnażonej. W zestawie kostiumów ma jeszcze wszelkie formy tłumienia.
To relacyjna, społeczna emocja.
Osoby z rzutkim umysłem powiedzą – mam rozwiązanie, to proste: „Przestań się porównywać i rób swoje!”
A ja, choć lubię upraszczać, tym razem odpowiem: „To nieco bardziej skomplikowane.”



A zatem naturalnie ciągnie mnie do bieguna:
inni, bo potrzebuję wiedzieć, że ktoś mnie widzi, że jestem częścią całości. A tu wstyd zatrzymuje mnie w pół drogi i mówi: „jeszcze nie…”

Jeszcze nie wiesz wystarczająco dużo, żeby napisać książkę.”, „Jeszcze nie ogarnęłaś emocji, żeby umówić się na randkę” „Jeszcze nie zrobiłeś wystarczająco, żeby pójść po podwyżkę lub założyć własną firmę”.
No to zmieniam kierunek i zdążam w stronę bieguna:
ja. Zaczynam się izolować. A wstyd jak ten chochlik, przeskakuje na drugą stronę i wmawia, że widocznie coś ze mną jest nie tak, zasłużyłam sobie, powinnam się poprawić.


Dziś poszerzam ten obraz o zrekompensowaną wersję wstydu, czyli osoby perfekcyjne, sztywne, często zbyt ambitne.
I robi mi się smutno, gdy to piszę. Bo wstyd jest o tym, że „nie zasługuję”. Używając dosadniejszych słów, wstyd jest o jakiejś formie nienawiści do siebie.
I zatrzymuję się nad osobami, które zakleszczył wstyd, czasem na wiele lat.



A zatem, Zasługuję na… 

0 komentarzy